Przejdź do treści

Alfabet (2008r.)

Egzystencjalne
Stoję na księżycowym piedestale. Przede mną sztaluga i pusta kartka. Paleta alfabetów już przygotowana. Czekam na ten moment. Jedyny. Nie mogę go przegapić. Pędzel już gotowy. Już, teraz, natychmiast. Zaczynam. Maluję słowem obraz świata. Używam trochę zielonych samogłosek. Tuż obok błękitnawe bukwy znaczą szlak. A nad nimi czarne twarde spółgłoski lecą. Maluję słowem łódź - alfabetem runicznym. A w nim czerwone, chińskie litery wiosłujące dużymi literami „P”. Maluję słowem muzykę idącego lata. I zapach świeżo skoszonej trawy, takim unoszącym się odcieniem brokatowego szkarłatu nosówek. Ze szmaragdowych wyrazów maluję smoka, Buchającego gorącymi literami islamu. Chińskie literki wznosząc śpiewy, całymi zdaniami, do środkowoeuropejskich alfabetów, klękają. Maluję słowem obraz świata. Maluję słowem, inaczej nie potrafię. Maluję słowem dzień i noc. Poranki i wieczory. Cierpienie schowane za pustymi lustrami duszy. Maluję alfabetami całego świata, bo przecież Wszyscy jesteśmy tacy sami. Czasem biali, czasem czarni, żółci i zieloni. Maluję słowem różność jednostajności i powtarzalności każdego koloru. Złączeni w jedno, tworzymy biel mej kartki, po której maluję słowem.
54 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie