Ja stoję nie widzisz, ja idę nie zerkniesz, nicości mej obraz rozpływa się we mgle.
Oblicze me bezkształtne, bruzdami zorane tak szare pospolite wprost niezauważalne. Przechodzisz potrącasz nie mówisz przepraszam, bo pustki niebytu przeprosić się nie da. Dla ciebe i innych nicością się stałem, ograbony z uczuć nieempatyczny obelisk. Pies przejdze zaznaczy tu byłem oleje i pójdze w nieznane. A ja trwam tak ciągle mchem czasu nicości obrastam, wtapiając się w bezkształt erozji wszechświata. Lecz wkrócę odejdę w popiół się zmienię, ktoś stanie nade mną garść prochu nabierze i dmuchnie w powietrze…
Oblicze me bezkształtne, bruzdami zorane tak szare pospolite wprost niezauważalne. Przechodzisz potrącasz nie mówisz przepraszam, bo pustki niebytu przeprosić się nie da. Dla ciebe i innych nicością się stałem, ograbony z uczuć nieempatyczny obelisk. Pies przejdze zaznaczy tu byłem oleje i pójdze w nieznane. A ja trwam tak ciągle mchem czasu nicości obrastam, wtapiając się w bezkształt erozji wszechświata. Lecz wkrócę odejdę w popiół się zmienię, ktoś stanie nade mną garść prochu nabierze i dmuchnie w powietrze…
0
0
5 odsłon