Okruchami uśmiechu

Okruchami uśmiechu

Próbujesz zatrzeć to, czego ci brak.

Czasem myślisz, ze już nigdy

Nie powrócisz na dawny szlak

Kiedy nie płakałeś nocą

Pod poduszka dusząc żal.



Prześladują cię wciąż usilne

Niespełnione urojenia i wyobraźni produkty

W twym jestestwie drążą dziury

Niezliczone braki sensu

Istniejącego tylko w idealnym Ja.



Całe życie tak niepełne

Chmurno uczy cię pokory

Pomniejszania wiary w siebie

Udawania

Że żyjesz nie żyjąc już w sobie.



Oni chcą byś był razem z Nimi

Dzieląc z Nimi chory świat.



Przyjmując schemat

Rezygnujesz z marzeń

Zatracasz się w chorobie

Co przyjętą normą się zwie.



Wiec sprzeciwiasz się prawdzie.

Depczesz sprawiedliwość.

Pogardzasz czystą miłością.

Umierasz żyjąc.
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

12 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie