Przejdź do treści

Szamanka zeszła z gór...

Szamanka zeszła z gór - i postanowiła w końcu znaleźć nauczyciela Muzyki dla swojego syna Nauczyła go już chodzić i patrzeć nadszedł więc czas na wyostrzenie słuchu - nikomu potrzebną naukę wydawania z siebie nieludzkich dźwięków Szamanka szukała cały Dzień szukała wszędzie - przesłuchała muzyków żyjących i nie wysłuchała wszelkich możliwych dźwięków zrobiła przegląd instrumentów dotarła nawet do najbardziej strzeżonych nut strzeżonych przez chóry anielskie Wieczorem zmęczona zaniechała wędrówki wszak był taki moment gdy pomyślała: znalazłam - szczęśliwym wybrańcem miał być struś pędziwiatr Ale po wysłuchaniu kolejnej symfonii Bacha emigrowała w ciszę - w mroczną skrytość zaułków gdzie wypowiedziała niegdyś wojnę istniejącemu porządkowi rzeczy gdzie zerwała traktaty które doprowadziły ją na skraj szaleństwa skąd wycofała się w próżnię Kiedy wróciła do siebie jej syn przywitał ją - pieśnią nad pieśniami
49 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 9 lat temu
ciemno i muzycznie

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie