Przejdź do treści

Babcia Binia

wtulona w jej fartuch wzburzony miękkością łąki, pachnący kuchnią uczyłam się pierwszych pacierzy i tego, że Bóg wszystko widzi musiał widzieć jak z jej ciepłych dłoni wyfruwają gołąbki w sosie pomidorowym i najlepsze na świecie ruskie pierogi zwyczajem świętych rozwiązywała dziadkowe problemy przy partyjce milczącego remika dziś wyjadając palcem nutellę czuję jej łagodny uśmiech słany z nieba wszelkiego wybaczenia
72 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online · Taanatos

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie