Babcia Binia

wtulona w jej fartuch wzburzony
miękkością łąki, pachnący kuchnią
uczyłam się pierwszych pacierzy
i tego, że Bóg wszystko widzi

musiał widzieć jak z jej ciepłych dłoni
wyfruwają gołąbki w sosie pomidorowym
i najlepsze na świecie ruskie pierogi

zwyczajem świętych
rozwiązywała dziadkowe problemy
przy partyjce milczącego remika

dziś wyjadając palcem nutellę
czuję jej łagodny uśmiech słany
z nieba wszelkiego wybaczenia
1 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

13 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie