(...)
Raz pochwycili igły samorobne,
Z lichych sprężyn uzyskiem zdobyte,
Powyprowadzane na kamieńcu szorstkim,
I wbili, a całe brudem zaszłe, niemyte.
Obrali wtem za przeznaczenie kolana,
Uprzednio pludry rwąc usunęli,
I kropy dziargnęli, po jednej dla sztuki,
W paszczę wora wrzucili, co przeżuwa cw*li.
Powtarzać słowa przysięgi zmusili,
By harde miał kości, i nie lał się łzami,
A ta osnową wybitną jaśniała, raziło,
"Nie klęknę przed psem w budzie, nie klęknę przed szalami"
Ćwierkały wróbelki, co wyszło na rozkminie,
I przyznała się kablara do handlu ksywami,
Za jedną brała chciwie srebrne dwa talary,
I tak piach klepsydrą sypał się latami.
Hersztów na wystawy puszczał jak w zaułek,
Godność niejednego spisał na papierze,
Palce aż mu same rwały się do wskazu,
Tłumaczył kamratom: "wszystko w dobrej wierze".
Takich pysk kropiony jest wezbraną śliną,
I urągi na takich spadają straszliwe,
Gonią matce syna, za nic mają wolność ,
Niechaj znoszą hańbę i opluwy zgardliwe.
(...)
Raz pochwycili igły samorobne,
Z lichych sprężyn uzyskiem zdobyte,
Powyprowadzane na kamieńcu szorstkim,
I wbili, a całe brudem zaszłe, niemyte.
Obrali wtem za przeznaczenie kolana,
Uprzednio pludry rwąc usunęli,
I kropy dziargnęli, po jednej dla sztuki,
W paszczę wora wrzucili, co przeżuwa cw*li.
Powtarzać słowa przysięgi zmusili,
By harde miał kości, i nie lał się łzami,
A ta osnową wybitną jaśniała, raziło,
"Nie klęknę przed psem w budzie, nie klęknę przed szalami"
Ćwierkały wróbelki, co wyszło na rozkminie,
I przyznała się kablara do handlu ksywami,
Za jedną brała chciwie srebrne dwa talary,
I tak piach klepsydrą sypał się latami.
Hersztów na wystawy puszczał jak w zaułek,
Godność niejednego spisał na papierze,
Palce aż mu same rwały się do wskazu,
Tłumaczył kamratom: "wszystko w dobrej wierze".
Takich pysk kropiony jest wezbraną śliną,
I urągi na takich spadają straszliwe,
Gonią matce syna, za nic mają wolność ,
Niechaj znoszą hańbę i opluwy zgardliwe.
(...)
0
0
8 odsłon