Przejdź do treści
Czytanie

Ślepi

Egzystencjalne
Kiedy idę leśną ścieżką, I zrywam tę nić delikatną, Widzę trud twój mozolny Z jakim utykałeś go pajączku. W oddali, pomiędzy pniami, Dostrzegam też strach twój W oczach, na mój widok ludzki, Sarno w bezruchu zastygła. I tę ciekawość twoją podzielam, Wysoko na niebie będącą, Kiedy szybujesz patrząc na mnie, Czarnopióry wspaniały kruku. Wdychając ten dym papierosa Czuję twój moment odetchnienia Między młotem a kowadłem Życia codziennego pielęgniarko. Gdy podajesz mi starcze swą dłoń, Czuję twoje lata przebyte, Tęsknotę za starym porządkiem I marzenia dawno utracone. Patrząc się na mnie dziewczyno I ja widzę oblicze Twoje, Pożądliwe i płoche zarazem, Z rozerwanym świeżo sercem. Gnając w tłumie, ojcze rodziny, Słyszę twoje myśli splątane Zagubione i naprędce sklecone Pomiędzy bliskimi a obcymi. Smakując chleba porannego, Wiem jak ręce twoje zmęczone Zrobiły go, jak wiele poprzednich, Matko sześciorga dzieci. Tyle jest światów wokół nas Wielkich i maluczkich, Mijanych często bezpowrotnie, A my ślepi nie widzimy nic. Kai, 2023 r.
91 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

7 online · andrew

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie