Bezwdech

Egzystencjalne
Okładka: Bezwdech Oczekuje na moderację
Skarabeusz
Gonię. Biegnę.
Łapczywie
Wdzieram powietrze
W płuca strzępy tlenu.
On smakuje tysiącami
Oddechów niepełnych
Zachwytu, zdziwienia, dosytu
Uderzeń tętna pod skórą.


Stój.
Oto sekunda buzuje
To tlen płuca
Rozpycha żebra
Zamkniętą przestrzenią,
Dotykiem ciepła
Wsiąka pod skórę,
Pije mnie do wewnątrz
Zaskoczenie, trwa
Chwila, to Ty? To ja?

***
09.03.2026
0 0
8 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

21 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie