Oczekuje na moderację
Patrząc
z ukosa, a nawet
do góry nogami, czas
leniwie rozciąga
Leniwiec
aby zmieścić w nim
chwilę, tak bardzo
osobistą
porywistą
życia
abstrakt abstraktu.
Tańcząc
swój taniec w nieprzejrzystym czasie
głębiny pokonuje
Humbak
gęsty opór, celebruje
ciszę błękitną wypełnioną
echem
pieśni w której koda nie istnieje
tylko fuga.
Dźwigając
ciszę ciemną, brzemienną
od wspomnień
subtelnie ciężki, krok
Słoń
za sobą zostawia
pancerz szary, gruby
delikatnie
promienie słońca
chłonie.
Lubię
Leniwce, Humbaki i Słonie
***
14.01.2026
z ukosa, a nawet
do góry nogami, czas
leniwie rozciąga
Leniwiec
aby zmieścić w nim
chwilę, tak bardzo
osobistą
porywistą
życia
abstrakt abstraktu.
Tańcząc
swój taniec w nieprzejrzystym czasie
głębiny pokonuje
Humbak
gęsty opór, celebruje
ciszę błękitną wypełnioną
echem
pieśni w której koda nie istnieje
tylko fuga.
Dźwigając
ciszę ciemną, brzemienną
od wspomnień
subtelnie ciężki, krok
Słoń
za sobą zostawia
pancerz szary, gruby
delikatnie
promienie słońca
chłonie.
Lubię
Leniwce, Humbaki i Słonie
***
14.01.2026
0
0
8 odsłon