Przejdź do treści
Czytanie

feniks

Stałem na szczycie konstrukcji ze stali. Na horyzoncie rodziło się słońce. Poczułem że moja skóra się pali. Promienie były potwornie gorące. Spojrzałem na swoje chude ręce. Zaczęły zmieniać kształt oraz formę. Poczułem ból, zacząłem wrzeszczeć. W płomieniach ognia rodziły się nowe. Zamknąłem oczy na krótką chwilę, aby o bólu przestać choć myśleć. A gdy ponownie je otworzyłem, na rękach miałem pióra ogniste. Słyszałem krzyk ludzi, którzy w agonii, w płomieniach ognia biegali nadzy. Ja nie czułem bólu już, tak jak oni, Czułem euforię, potrzebę władzy. Więc rozłożyłem stworzone skrzydła. Z konstrukcji stali śmiało skoczyłem. I jak to w takich przypadkach bywa... W najlepszej chwili się obudziłem.
101 odsłon

Komentarze (4)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 14 lat temu
transformacja ????
JKZ007 14 lat temu
fajny sen , rozumiem żart:)
snylekkie 14 lat temu
dobre. snyyyyyyyyyyyyyyyy
takietam 14 lat temu
i nie dowiemy się co dalej
5 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie