Patrzę,i co? Swoim oczom nie wierzę
pani wiosna przyjechała na rowerze
i tak całkiem ,zupełnie nie spodzianie
przyszła do mnie rano na śniadanie.
uśmiechnęła się,cichutko obok usiadła
i tak jakoś całe moje serce skradła.
Naręcze pachnących kwiatów miała
i do mnie tylko wesoło się zaśmiała.
Taka zwiewna,piękna i pachnąca
przyniosła pierwsze promyki słońca,
potem rozgościła się na łące,w lesie
gdzie śpiew ptaków chen się niesie.
Mała żabka wiosnę tez dojrzała
i z radości wesoło wysoko skakała.
Nagle w mgiełkę się zmieniła
i mnie znów samego zostawiła,
lecz moje serce się nie smuci
gdyż wiem że za rok znów wróci.
pani wiosna przyjechała na rowerze
i tak całkiem ,zupełnie nie spodzianie
przyszła do mnie rano na śniadanie.
uśmiechnęła się,cichutko obok usiadła
i tak jakoś całe moje serce skradła.
Naręcze pachnących kwiatów miała
i do mnie tylko wesoło się zaśmiała.
Taka zwiewna,piękna i pachnąca
przyniosła pierwsze promyki słońca,
potem rozgościła się na łące,w lesie
gdzie śpiew ptaków chen się niesie.
Mała żabka wiosnę tez dojrzała
i z radości wesoło wysoko skakała.
Nagle w mgiełkę się zmieniła
i mnie znów samego zostawiła,
lecz moje serce się nie smuci
gdyż wiem że za rok znów wróci.
1
0
17 odsłon