Przejdź do treści

eliza

w spokojnym zagajniku siedziała mała eliza sama samiusieńka i płakała głośno przechodził koło niej strażnik z lufą nabitą tak obojętny nie był radosny cała wieś wiedziała że mała głośno płacze i ciągle jest jej źle w domu chodziła po zakamarkach wypijała jajka żywiła się byle czym tak po kryjomu eliza była mała i tak jak każde dziecko w wiejskiej zabitej dechami chałupie chciała żyć spokojnie w domu by ją nikt nie trzaskał po malutkiej pupie kiedy noc nadchodziła układała się w swoim małym kojcu w różowe kwiatki nie miała się do kogo przytulić nie miała brata ojca ani wujka nawet matki mała sierotka bez nadziei bez jakiejkolwiek wielkiej czy małej przyszłości tracąc z chwili na chwilę marzenia nie wchodząc w żadne zależności coś jej w głowie kwiliło jakieś przewrotne nawiedzone i niesmaczne echo poprosiła w nieodpowiedniej chwili boga by związać się z sąsiadem poetą gdyby miała ojca bądź matkę odradzili by jej tak głupie przewrotne marzenie ale tak się nie stało wnikała coraz bardziej w te chore na ścianie cienie przenikała z nimi palcami całą ręką zatracała się w marach sennych i nocnych nikt nie widział jej wielkiej przepaści i nikt nie chciał być dla niej pomocny
77 odsłon
Tagi: #eliza

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online · Taanatos

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie