Przejdź do treści

Po ścianie.

O śmierci
Płyną strugi brunatnej krwi, prochowy dym bije mnie w nos. Z obrzydzenia marszczę brwi, widząc w ścianie krwisty kłos. W uszach gra mi śmierci chór, budzi we mnie instynkt łowcy. Dla zemsty gotów skruszyć mur, jak wilk z chęcią pożarcia owcy. Objawienie. Antagonista mesjasza. Tragicznie stanęliście mi na drodze, miła mi będzie okrutna śmierć wasza. Łaską będzie dla was zgon w trwodze. Usłyszycie oddech jak żałobny marsz, kiedy zrobicie już swój rachunek sumienia. Odwrócicie się, a strzelę wam w twarz, Chłodno, zimno i bez zastanowienia. I choćbym miał rzucić to, w co wierzę, przysięgam – zrobię to bez wątpienia. Spróbujcie mi to zabrać, mówię szczerze! Pozbędę się resztek chorego już sumienia. Za moim wzrokiem rozciągnie się trup, z jego krwi wyrośnie nowe życie. Twarze truchła zastygną niczym słup, istnienia zabitych znikną w niebycie. A kiedy zakończę już przedstawienie, zamoczę swoje palce w brunatnej krwi. Oznajmię wszystkim swoje objawienie, imieniem podpiszę i zmarszczę brwi. Po ścianie.
77 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie