Przejdź do treści

Wezmę karabin

O śmierci
W przypływie szczerego gniewu zamknę za sobą wszystko. Zapomnę o swoich sprawach, o które walczyć mi przyszło. Przełknę ślinę, zetrę z czoła pot, I wydam wyrok. Rozlegnie się głuchy grzmot. Metal w mych rękach zaszczeka jak wściekły, plując śmiercią w ciała jak z masła. Rozpocznie się rozpacz, cudza udręka, zamknie się życia księga opasła. Upadnie manekin głucho na ziemię, bo w środku już raczej ducha nie ma. Upadając, życie z żył wyleje strugą, Może pójdzie – jak wierzył do nieba. I kolejny, następny i znów… ponownie ten sam wątek. Dla porażonych mym gniewem – koniec. Dla mnie zaś początek. Początek końca, bo gdy śmierci mi braknie… Ostatni nabój w komorze będzie właśnie dla mnie. Wezmę karabin…
71 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie