Przejdź do treści

III

• Świat
Salutujesz filozofom wracającym z urojonych bitew Zeusowym ołówkiem, kreślisz swe mężne plany Które owi, jeszcze żywi filozofowie, przynieśli w kukułczych koszach Wielowymiarowy cel przyświeca twojej rozpływającej się jaźni Spogląda weń majster, on włada największym twym wrogiem Szkiełkiem, które ukraca istnienie płaskich imaginariów Jak w nocy, przed konduktem żałobnym drżysz Raz po raz, oblewasz się wiecznie cudzym potem Boś czasem świadom, świadom konformizmu wylewającego się z twoich oczodołów Przelewający się do twych ust, spływający torsem Do najniższych form i poziomów twego jednowymiarowego ciała Czy tym razem znów ktoś inny przeleje twoją czarę? Wczoraj nie podołałeś misji stania się Prometeuszem Dziś minąłeś się setny raz z największym celem Los zaczyna sam płatać sobie figle - twoje paradygmaty są dlań helem Fortuna kołem przestała się toczyć, zdyszana twym widokiem Jak niejawni prekursorzy rozśmieszali esencje świata Tak ty, zabijasz ich jak Kain brata
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie