Przejdź do treści
Czytanie

W drodze na górę

O śmierci
"W drodze na górę" Odejść musi każdy z nas, nie mając nic do gadania. Takie są życia drogi, nie patrząc na to czyś stary czyś młody. Rodzimy się i umieramy. Umiera ciało, dusza ulatuje. Po ziemi stąpamy i posłusznie na ten czas, jak na wyrok czekamy. Niby to normalna życia sfera lecz nie co się lękam, kiedy kostucha nadejdzie i rzeknie : Płomień zgasł zabieram Cię duszo do naszego świata. Tam już na Ciebie z powitaniem czekają, tam całe Twoje życie znają. Ziemia już wydreptana Twym imieniem, teraz być może niebo nacieszysz chodzeniem. W czyśćcu siedzą i od rana modły prawią, piekło żarem wieje a diabeł z grzesznymi szaleje. W tunelu światło będzie, więc ciemności nie zaznasz. Tak mnie wystraszyła i zrobiła się jedynie chwila by pożegnać mój cały świat, to co kocham i co mam. Za nim pomyślałam co i komu powiem w tym ostatnim słowie, złapała mnie za sukienkę, rwąc ją na potęgę z uśmiechem na. Twarzy krzyczy : Nogi za pas, to już czas.
69 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

98 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie