W zielonym biurze ktoś liczy oddechy świata,
mierzy wiatr w tabelkach, aż Excel się zaplata.
Na ścianie wykres rośnie szybciej niż dąb stary,
a człowiek już oddycha według unijnej miary.
Każdy kęs kanapki ma swój ślad węglowy,
nawet spacer z psem wpisany w raport roczny.
Krowa patrzy zdziwiona, że beknąć już nie wolno,
bo zaraz ktoś jej wystawi fakturę kontrolną.
Samolot z konferencji wraca pełen troski,
jak ratować planetę… lecąc klasą boską.
A w sali klimatycznej biją się o normy,
kto bardziej ograniczy czyjeś stare domy.
Papierowa słomka rozmięka w pół minuty,
lecz raport ma trzy tomy i pięć segregatorów.
Drzewo trzeba wyciąć, by wydrukować plany,
jak chronić każde drzewo – absurd doskonany.
Norma goni normę, ETS się śni nocami,
licznik CO2 tyka razem z podatkami.
Fabryka już nie dymi – stoi, zamknięta, pusta,
ale za to emisja w tabeli jest chudsza.
Wiatrak się nie kręci, bo wiatru brak w eterze,
lecz projekt się zgadza – i to się teraz bierze.
Ludzie palą w piecach… no, tylko w wyobraźni,
bo w realu siedzą w kurtkach, trochę mniej odważni.
A planeta kręci się jak kręciła się dawniej,
nie zna waszych limitów, podpisów i prawnień.
I może się uśmiecha gdzieś między chmurami,
że człowiek chce ją zbawić… własnymi absurdami.
mierzy wiatr w tabelkach, aż Excel się zaplata.
Na ścianie wykres rośnie szybciej niż dąb stary,
a człowiek już oddycha według unijnej miary.
Każdy kęs kanapki ma swój ślad węglowy,
nawet spacer z psem wpisany w raport roczny.
Krowa patrzy zdziwiona, że beknąć już nie wolno,
bo zaraz ktoś jej wystawi fakturę kontrolną.
Samolot z konferencji wraca pełen troski,
jak ratować planetę… lecąc klasą boską.
A w sali klimatycznej biją się o normy,
kto bardziej ograniczy czyjeś stare domy.
Papierowa słomka rozmięka w pół minuty,
lecz raport ma trzy tomy i pięć segregatorów.
Drzewo trzeba wyciąć, by wydrukować plany,
jak chronić każde drzewo – absurd doskonany.
Norma goni normę, ETS się śni nocami,
licznik CO2 tyka razem z podatkami.
Fabryka już nie dymi – stoi, zamknięta, pusta,
ale za to emisja w tabeli jest chudsza.
Wiatrak się nie kręci, bo wiatru brak w eterze,
lecz projekt się zgadza – i to się teraz bierze.
Ludzie palą w piecach… no, tylko w wyobraźni,
bo w realu siedzą w kurtkach, trochę mniej odważni.
A planeta kręci się jak kręciła się dawniej,
nie zna waszych limitów, podpisów i prawnień.
I może się uśmiecha gdzieś między chmurami,
że człowiek chce ją zbawić… własnymi absurdami.
1
1
12 odsłon
Ciekawe kto zrobił zlodowacenia, wyginięcie dinozaurów...chyba nie przeciwnicy unii.
Gdyby wtedy była unia...
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia