O przemijaniu

Pogasły już gwiazdy

do których noczmi wzdychali poeci,

a kochankowie wypłakiwali żale;

żadna powtórnie już nie zaświeci

na nieba piedestale.



Obeschły już oczy

kochanek pachnących fiołkami:

giętkich, wyniosłych jak łodygi trzciny,

tańczących swe życia w rytm walców...

Ich ust pobladły kuszące maliny

będące dzisiaj uśmiechami starców.



Nie patrzcie na mnie!

Nie jestem wróżką ze szklanej góry

przybyłą z obłoków utkaną karetą

ciągniętą przez pierzaste chmury!

Jestem tylko czy aż kobietą...



A wy, planety i zórz purpury

cóż wiecie, buszując w bezkresnej oddali,

gdzie nie dosięgnie was echo płaczu,

ni bicie żałobne dzwoneczków konwali,

cóż wiecie o ziemskim haraczu!?



Tak, jestem kobietą

o określonej długości podobania.

Zegar swym biciem skrzętnie przypomina

- nie spóźnia się - o upływie czasu.

Przepływa przeze mnie falą każda godzina

rzeźbiąc mi twarz ze zmarszczek - biorąc tę z atłasu...i
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

79 online · admin
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie