W ramionach

pachnący sad o poranku

woła nas szeptem liści

białymi jak on sam

osnuty dymem mgły



idziemy mu na spotkanie

a biel sadu

otula nas ciepłem

rannego oddechu ziemi

i stajemy się niewidzialni

dla rozczarowanych oczu

ptasich podglądaczy



stopieni razem

patrzymy

jak ogromna przestrzeń świata

staje się maleńka

jak nasza odległość

od siebie
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

166 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie