W ramionach
pachnący sad o poranku
woła nas szeptem liści
białymi jak on sam
osnuty dymem mgły
idziemy mu na spotkanie
a biel sadu
otula nas ciepłem
rannego oddechu ziemi
i stajemy się niewidzialni
dla rozczarowanych oczu
ptasich podglądaczy
stopieni razem
patrzymy
jak ogromna przestrzeń świata
staje się maleńka
jak nasza odległość
od siebie
woła nas szeptem liści
białymi jak on sam
osnuty dymem mgły
idziemy mu na spotkanie
a biel sadu
otula nas ciepłem
rannego oddechu ziemi
i stajemy się niewidzialni
dla rozczarowanych oczu
ptasich podglądaczy
stopieni razem
patrzymy
jak ogromna przestrzeń świata
staje się maleńka
jak nasza odległość
od siebie
0
0
4 odsłon