Przejdź do treści
Czytanie

Kandelabry

napisał Tomasz Michał Jeka © Zdobne, rzeźbione, czarują kształtem, górują nad głowami, dumne ze swojej roli, jakby były koronowane. Nie zaznawszy łask audiencji, lud zwyczajny sobie klęczy. W ciemnej sali, gdzie światło nie dochodzi ziemi. U powały wiszą zawsze, sobie tylko święcąc zawżdy. Pławią się w świetlnej aureoli. A że tak są nieosiągalne nikt nie dostrzeże, kurzu co grubymi warstwami - zdobi kształty. Nikt nie powie - patrzcie plamy stare z wosku co ma długie lata. Nikt się nie zaśmieje ze splamionego majestatu. Nikt nie krzyknie "król jest nagi" bowiem - zawieszon zbyt wysoko. Z paciorkami, bębenkami, kolorowym plótnem, bierzy lud wierny. Jakby dostał dary królewskie, a tu mierzwa, zbytek - odpadł gips, odsłonił druty, figurka żałosna tylko szkielecik. Mały posążek, na małą pamiątkę dany jak bóstwo. U podstawy kolumny sobie stały, siostry trzy - po zwykłej prośbie. Na nic ich błagalne patrzenia. Imiona ich proste i zapomniane. Nie dane im wejść na śniadanie, w misie srebrnej umyć dłonie. W królestwie kandelabrów - na wysokości ostaje wszystko. A te tak w siebie zapatrzone, że nie zauwazyły cienia jaki dają - na dół.
105 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

mkc47 11 lat temu
widzę duchu że się rozwijasz...

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie