absurd
absurd kochałem
chciałaś nie kochałaś chciałem
nic nie zapowiadało tragedii
światłochłon złośliwie zasłonił żaluzje
okien właśnie wtedy
pisałem wersy przeciw nicości
próbując trzymać fason
uwięziony pomiędzy płaczem niechcianych kropli
a wyolbrzymionymi ustami które pragną
jak ty wraz ze mną kiedy zrozumieliśmy
że skończyło się nasze last minute
płakałaś wraz ze mną jabłkami
o smaku gruszki potargani na trzy
spadaliśmy nie mogąc
kiedy spaść nie jest tak łatwo
z perspektywy sytej wojną co pragnęła
pokoju a ty zza ściany wołasz jestem twoja
bierz mnie a to właśnie było jak strzał z automatu
tak bardzo
bukiet zwiędł kiedy przyniosłem ostatnie
że aż mi wstyd
na przekór moje myśli które w tobie poczęły
wierszem
zasadziłem
chciałaś nie kochałaś chciałem
nic nie zapowiadało tragedii
światłochłon złośliwie zasłonił żaluzje
okien właśnie wtedy
pisałem wersy przeciw nicości
próbując trzymać fason
uwięziony pomiędzy płaczem niechcianych kropli
a wyolbrzymionymi ustami które pragną
jak ty wraz ze mną kiedy zrozumieliśmy
że skończyło się nasze last minute
płakałaś wraz ze mną jabłkami
o smaku gruszki potargani na trzy
spadaliśmy nie mogąc
kiedy spaść nie jest tak łatwo
z perspektywy sytej wojną co pragnęła
pokoju a ty zza ściany wołasz jestem twoja
bierz mnie a to właśnie było jak strzał z automatu
tak bardzo
bukiet zwiędł kiedy przyniosłem ostatnie
że aż mi wstyd
na przekór moje myśli które w tobie poczęły
wierszem
zasadziłem
4
2
1 odsłon