na bagnach życia

wędrując po krawędzi słowa
wyciągasz myśli z kieszeni plecaka
nie otwierając ust
malujesz majowe dni
wierszem o zapachu kolan i konwalii

w pewnej odmianie wyobraźni
zastałem cię na zieleńcu
podobno oczy masz niebieskie
by rany przestały być codziennością

by wzrosło nowe
skrupulatnie wypalasz trawy
a ja
zostanę panem pogorzeliska
5 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online · kru, merlin39
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie