Przejdź do treści

na bagnach życia

wędrując po krawędzi słowa wyciągasz myśli z kieszeni plecaka nie otwierając ust malujesz majowe dni wierszem o zapachu kolan i konwalii w pewnej odmianie wyobraźni zastałem cię na zieleńcu podobno oczy masz niebieskie by rany przestały być codziennością by wzrosło nowe skrupulatnie wypalasz trawy a ja zostanę panem pogorzeliska
40 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie