nie czekaj aż przyjdą mrozy

pochylony nad rzeźbą
przypominam sobie zarys twoich ust
przywracam obrazy z połowy miesiąca
kiedy palcami na piersiach wyznaczałaś kręte drogi
wierszem na wiatr
gdzieś pomiędzy poezją a rzeczywistością
mówiąc o potrzebie spotkania

słowa bez pożegnania nie pochłonęły świata
zapatrzona w oczekiwanie
powracając kaprysami rozpadasz się kamuflażem

kiedy skończę
przypomnę sobie ciebie całą

październik będzie rozszeptany
nie zatrzymasz tego
2 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie