u bram mojego psychiatryka

w odwecie
za trzysta sześćdziesiąt stopni wokół osi szaleństwa
znów coś z siebie zapodziałem

nie kręci mnie beznadzieja
tak samo jak zmęczona grawitacja
oraz droga usrana różami
śnię o lataniu
o zdrowej żywności
i wesołych oczach którymi do mnie mówisz

wtedy taborety lewitują jak klepsydry
strumieniami wyskakując spod butów zawisłego czasu

tam do licha trzecia w nocy
idę poszukać zapodzianej
koci koci łapci
kaftan uwiera moją próżnię
może na pocieszenie bóg da mi cukierka
aha
i blues mi na drogę

"jesteś wariat"
kocham kiedy tak do mnie mówisz
6 3
1 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

PCP Go 13 lat temu
zgrabnie to ująłeś
K
kaja-maja 13 lat temu
każdy jest wariatem tylko nie każdy imie się do tego przyznać,jak i też ludzie w szaleństwie są więcej szczęśliwi niż ci co myslą za dużo w:)
gizela1 13 lat temu
usrana różami hi hi hi hi
17 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie