Przejdź do treści
Czytanie

jak zwierz

Katastroficzne
kochał kobiety jak jakiś zwierz o poranku gdy tylko jutrzenka oczka przetarła dopadał konia i do niej gnał to chyba muszkieter u boku wisiała szpada świeciło się ostrze jak wielkanocna kiełbasa zrywał jaśminy i inne zioła rwał by zaimponować by cosik dać całować nie umiał ślinił się wycierał mankietem koszuli z lumpexu nie wierzycie tak było świadectwem jest ten tekścik skromny noc była gwiażdzista chciał gwiazdę skraść powiedział mu ktoś zejdź z konia i łap capu cap
71 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie