Zima i orkan Ksawery

nadciąga cicho skrycie
naciąga zima sypie obficie
okryje płatkami śniegu pola
sople lodu na rynnach
ciężkie jak łzy dziecka gdy chce loda

byle by nie przeginała
Ksawery powiadają
zakłóci spokój i tak spłoszonej duszy
zwierzyna szuka miejsca by przetrwać
byle do wiosny radosnej jak twoje oczy

ze śniegiem są pewne skojarzenia
ja ich nie mam

ulepimy bałwana lepszego od ciebie
takiego z marchewką oczka zwęglone
wszystko nietrwałe jednak pamiętam
gdy jest zima są święta
1 0
1 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

12 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie