Przejdź do treści

Bełchatów o świcie

BEŁCHATÓW O ŚWICIE

Coraz więcej umierających dworców
Przeciętych parą szyn zimnych jak zapomnienie
Trawy wrastają między kamienne płyty
I wypijają soki ostatnich pożegnań
Więcej tu zużytych podpasek
Niż chusteczek z monogramem wyblakłym od łez
Kogoś zalała krew
Ktoś znalazł pracę
Co na rogu nęciła jak dziwka w deszcz
Wstające słońce rozwiesza witraże
Na rozstrzelanych kamieniami szczątkach wiaty
Dziś niedziela
Budziki wylegują się dłużej
Nie ma ludzi a jest miasto
Fałszywie barwione w górniczych prospektach
Peron usycha z zapowiedzią czerwcowego upału
Tylko mrówki roznoszą resztę dotyku
I pachną kobietami jak sny więźniów
Wczorajszy dzień dopala się w alkoholowej lampce
Fioletowym spojrzeniem płomiennych oczu
Tu już nie obowiązuje żaden rozkład jazdy
- - - - -
tylko taryfy stoją pod apteką
bo jest ich jak na lekarstwo
51 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

18 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie