Przejdź do treści

OJCZE NASZ (I ODPUŚć NAM NASZE WINY)

Stoję w długiej kolejce po pieluchomajtki
Mocz ścieka do mokasynów
Które na ostatnią drogę kupiła mi
Świętej pamięci żona
Ona na szczęście nie doczekała
wezwań do prokuratury
i zajadłych pytań IPN-u
oczywiście że stosowałem metodę odwróconego taboretu
i jaskółkę

Boże
Stoję już cztery godziny
I żadnej nadziei na powrót do moich domowych
Zwierzątek
Rybki pewnie głodne
Kanarki spragnione

Panie
Nie wyobrażasz sobie
Jaki urok ma naga kobieta w pozycji jaskółki
Nie musiałem po nocach wyczekiwać pod jej oknami
Wystarczyło że miała brata w AK

Dzisiaj czeka obok
siedzi na wózku inwalidzkim
z wyblakłym błękitem źrenic

w zasadzie to mnie zawdzięcza wszelkie zniżki

Jej twarz jest bez wyrazu
I bez bólu
61 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

11 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie