Przejdź do treści

OJCZE NASZ (ŚWIęć SIę IMIę TWOJE)

Stawem ze złotą łzą karpia
Którą wysuszoną chowam na dobrą wróżbę
W portfelu znalezionym pod choinką

Stopami zakurzonymi u kresu wędrówki do Betlejem
Gdzie do dziś pustynia spija krew
Z korony cierniowej

Kamieniem rozgrzanym w dłoni
gotowym do wskrzeszenia iskry buntu
na ulicach pełnych wołania o chleb i pracę

Krzewem co płonie
w naszych zmęczonych głowach
I przed snem rzuca na kolana


Chłodem posadzki
co rzeźbi skórę węża
Po ukąszeniu Kleopatry

Krzyżem
który codziennie
zdejmujesz z moich ramion
65 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie