Byla...
Choć oczy błękitne miała,
Nieba nie sięgała.
Była jak lilia biała,
słodka i nie winna.
Była różą,która uśmiechała się
z księżycem.
Była słońcem,co ogrzało ciało,
falą co przykryła jak pierzynką,
poduszką,na której były słodkie sny.
Była tonią i otchłanią,nikogo nie chciała
pochłonąć.
Była gwiazdą na Niebie,co świeciła jasno,
lecz chmury ją przykryły czarne i sumiaste.
Mrok okrył ją ciemny i ponury.
W sercu wiatry powiały silne jak Tajfuny,
duszę grzmoty przeszły i biły pioruny.
W oczach grzęsisty deszcz padał,
w kałuży łez utenęła-sama
Ziemia pod nią rozstąpiła się
i w dół ją pochłonęła,
nie zostawiając śladu.
Nieba nie sięgała.
Była jak lilia biała,
słodka i nie winna.
Była różą,która uśmiechała się
z księżycem.
Była słońcem,co ogrzało ciało,
falą co przykryła jak pierzynką,
poduszką,na której były słodkie sny.
Była tonią i otchłanią,nikogo nie chciała
pochłonąć.
Była gwiazdą na Niebie,co świeciła jasno,
lecz chmury ją przykryły czarne i sumiaste.
Mrok okrył ją ciemny i ponury.
W sercu wiatry powiały silne jak Tajfuny,
duszę grzmoty przeszły i biły pioruny.
W oczach grzęsisty deszcz padał,
w kałuży łez utenęła-sama
Ziemia pod nią rozstąpiła się
i w dół ją pochłonęła,
nie zostawiając śladu.
0
0
9 odsłon