Duch.

Jest nas dwóch,

Ja i duch.

Czynię zatem taki ruch,

By pomyślał żem jest zuch.



Nie dokucza, ino pląsa,

Widok jednak jego kąsa.

Pozostała z tego zucha,

Obiecanka krucha.



Ma przewagę wciąż nade mną,

I sukienkę nad to zgrzebną.

Opływowa w niej postura,

Płynie wraz z nią,a nie hula.



To z ciemnego chyli kąta,

Pod sufitem naraz pląta.

Choć nie brzęka łańcuchami,

Znudził mi się byt z duchami.



Ja nie widzę, ale czuję,

Że podgląda-obserwuje.

Ma przejrzyste białe oczy,

Widzi w dzień i widzi w nocy.



Raz gdy chciałem doń przemówić ,

Aby zechciał mnie poślubić.

Jakby piorun strzelił w ducha,

Po nim tylko pamięć głucha.



Nie chcę prawić ci kazania,

Lecz przysięga, przywiązania,

Rzadziej bywa jednak darem,

Mniejszym ,większym jest ciężarem.



Józef Bieniecki
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

43 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie