Dwór-Jestem Polakiem,kocham Cię Polsko.

Przeciwieństw w Polaku jest niezmiennie mnogo,

Gdyby chciał nowe przyjąć, zmieścić się nie mogą.

Fenomen ten u nas jak w życiu powietrze,

Lub gdy suche pola niebo zrasza deszczem.

Kształtowały epoki, od dziesięciu wieków,

W wirze historii wzlata, w polskim jest człowieku.



Zarzucają współcześni, zaściankowość - wada,

Wyrwane słowo z kontekstu tu rzec nam wypada,

Że Polaków ciekawość świata jest zwyczajem,

Podróżować, podglądać, cieszyć obcym krajem,

Robi to i dla wiedzy i dla przyjemności,

Lubi też być gościem, nade wszystko gościć.

Chociaż u obcych ciekawość i praca,

Zawsze tęskni serdecznie, do Kraju powraca.



Uroki obcych krajów, żadne piękne strony,

Nie przysłonią mu nigdy Matki i Korony.

Która go wypieściła i tu wychowała,

Wykarmiła, nad wszystko miłość w serce wlała.



Zachwyca go sztuka, kultura, nauka,

Podziwia zabytki. W swej przeszłości szuka,

Piękna architektury, jej wzniosłe okazy,

Sercem do swoich wraca, ile zwiedza razy.

Popadając w zadumę kiedy zwiedza kraje,

Z wzruszeniem wspomina Kraj swój i zwyczaje.

Stąd obrazy malarskie, dzieła literackie,

Otulone w tradycjach zwyczaje sarmackie.



Przeciwieństwa



Tolerancja to słowo dziś zdewaluowane,

Przez elitki żydowskie, niemieckie,

sprytnie zakłamane,

Zbrodnie własne składając na Polaków bary,

Poprzez wieki, ostatnią wojenne ciężary.

Głęboka religijność choć daleko sięga,

Tolerancja i prawo, tu druga potęga,

Aż do bólu przesadna.

Dziś Polak w ościennych krajach biedę klepie,

Ich ziomkom w każdym względzie ,

z dobrobytu chepie.

Wolności religii, kultury, przywilej waruje,

U sąsiadów nie wspiera, raczej prześladuje.

Nasza miłość polskości, tradycji, obyczaju,

Z szacunkiem podchodzi do obcych zwyczajów,

Który przez wieki całe tu się osiedlili,

Żenili, rodzili, a później spolszczyli.

Niemcy i Żydzi prawi, Tatarzy, Ormianie,

Nie przybyli tutaj na przeczekiwanie,

Tutaj wszystkich lojalnych ochraniało prawo,

Tak miejscowych jak obcych objęło ustawą.

Nieraz z wrogów zaciekłych byli przyjaciele,

Oni w wojnach obronnych wykazali wiele,

Patriotyzmu, okazali Ojczyźnie kochanej,

W czas potrzeby przez nich też umiłowanej.



Kultur przenikanie wspólnie się dopełnia,

W sztuce i literaturze, w końcu uzupełnia,

Tworząc wielkie dzieła na epoki miarę,

Będąc dziełem narodów ich wspólnoty darem.

Przykład Wita Stwosza, z pochodzenia Niemcem,

Dla Polski stworzył dzieła, kochając Ją wielce.

Jan Matejko był Czechem, w drugim pokoleniu,

Wincenty Pol, Austryjak- w swoim pochodzeniu.

Tworzyli naszą kulturę, wiekopomne dzieła.

Miłość ich do Polski z miłości poczeła.

Wielu z naszych Rodaków nie wie do tej pory,

Komu zawdzięczają te piękne utwory.



Jest również i odwrotnie, też rdzenni Polacy,

Tworzą ościenną kulturę, wyniki ich pracy,

Stawia ich twórcze dzieła w poczet własnych

twórców,

Ich samych uważając za swych pobratymców.

Tak jest z Mickiewiczem, Słowackim, Moniuszką.



Kolejną niezwykłością jest miłość wolności,

Naród nasz miłuje swej niezależności.

Oprócz przykazań Bożych. Przez wieki jest

w modzie,

Powiedzenie: "szlachcic na zagrodzie równy

wojewodzie".

Wolność, zwana prywatą, gdyż przeciwność losów,

Nie idzie zawsze w parze we wiankach patosu,

Sami sobie rządzą, gdyż o pomoc trudno,

Polska była krainą w tych czasach nie ludną.

Samowystarczalność, od obcej zaś woli,

Stawia w rzędzie obrońców od każdej niewoli.

Z pogardą podważą każde zniewolenie,

Narodowi zgubę, niosąc upodlenie.



Chociaż owa prywata jest nazbyt krzywdząca,

Mówią o pazerności, do dziś trudno dociec końca



Trzeba zatem wspomnieć o Powstaniach,

jak się poświęcano,

W służbie ofiarnej Polsce- pro publico bono.

Przez konfederację barską, Insurekcję,

Wielką Emigrację,

Legiony, Powstanie Styczniowe, Niemców okupację,

I Powstanie Warszawskie. Poświęcono fortuny

i całe rodziny,

Każdy według możności i potrzeby czynił.

Na nic zewsząd represje w jednostkę, zbiorowe,

Na nic obóz, więzienia i wieści hiobowe.

Z dumną zawsze pogardą dla każdej przemocy,

Szli zawsze naprzeciwko, śmierci patrząc w oczy.

Właśnie dumna pogarda z prywaty wyrosła,

Po każdej zawierusze, sztandar z Orłem niosła.



Inny fenomen polski, miłowanie życia,

a śmierć lekceważą,

W placu boju pod depo za pan brat z nią łażą.

Stawają do walki, bo taka potrzeba,

A gdy trzeba paść w boju, taka wola nieba.

Bez żadnego mazgajstwa, nie patrzą na górę,

Ale w swym obowiązku stoją przeciw, murem.

Nazwano to "potrzebą", bronią ojcowizny,

I nie ważna śmierć była, otrzymane blizny,

Lecz obrona jej granic, zakusem pazernych

sąsiadów,

We wieloletnich wojnach, doraźnych wypadów.



Każda wojna zaborcza była nam nieznana,

Ponieważ nade wszystko wolność tu kochana.

Prowadziły ją za to prawie wszystkie państwa,

Korzyść ciągli z niewoli, z wszelkiego poddaństwa.

Ciągła jednak obrona, kunszt kształci rycerza,

Cenionego na świecie więc mamy żołnierza.

Zaś wykpiona brawura, ma swoje podłoże,

Tam gdzie inni nie mogą, Polak zawsze może.

Przeciwko nam stawał często wróg potężny,

Zbrojny lepiej, liczniejszy, za to niezbyt mężny,

Aby braki nadrobić. odwaga, brawura,

Okrzyk przy tym bojowy, ura, ura, ura !



Tak było pod Kircholmem, tam Chodkiewicz,

hetman,

W cztery tysiące wojska, jedenaście zdeptał.

Ten, że sam Chodkiewicz z wojskiem dwutysięcznym,

Armię szwedzką rozbija, dwunastotysięczną.

Ma to miejsce w Panawie. Również tam Żółkiewski,

Pod Kłuszynem zastąpił drogę armii ruskiej.

Mając siedem tysięcy żołnierza przy boku,

Pięciokrotnie silniejszym, nie ustąpił kroku,

Pokonując cara, rozbił ją. Za odwagę, męstwo.

Orzeł Biały łopotał nad Kremlem, zwycięstwo.

Było Beresteczko, Połonka, inne miejsca chwały,

Gdzie mniej liczni -silniejsze wojska pokonały.



Wojny napoleońskie, wąwóz Samosierra,

Tam szwadron Kozietulskiego na Madryt otwiera,

Drogę bronioną przez dziesięć tysięcy,

Cztery baterie armat, grzmi, kartaczem jęczy.

Przepłynęli jak fala w sto pięćdziesiąt koni,

Do Madrytu już Francuz Hiszpanów pogonił.



Przyszły czasy współczesne, te Cudu nad Wisłą,

Tam z pomocą Maryi ruskie plany prysną.

Potem bitwa nad Bzurą, Narwik i Lenino,

Normandia, Powstanie i Monte Casino.



Rycerze - żołnierze z dworów mazowieckich,

Podolskich, małopolskich, podlaskich, litewskich.

Stanęli, bo potrzeba było bronić granic,

Ze śmiercią szli pod rękę, choć ją mieli za nic.

Historia policzyła, skrzętnie zapisała,

Dla żołnierza polskiego wdzięczne słowo - Chwała.



Miłowanie tradycji rzecz fundamentalna,

Nowoczesność pogodzić by owe sprzeczności,

W zgodzie obłaskawić, w polskim dworze gościć.

Tradycyjność domu budują z mozołem,

Poprzez wieki historii toczącej się kołem,

Otoczone przez wieki niezmiennym szacunkiem,

Właściwie hołubiona stała wizerunkiem.

Wszystkich polskich pokoleń, fundament

teraźniejszości,

Starano więc jej nadać oblicze polskości.

Co mogło ubogacać, uzupełnić, nie niszczy,

Aby owej tradycji nie spalić do zgliszczy,

Było to przemyślane sięganie po nowe,

Nie kaleczy przeszłości ,daje przebudowę.

Z nowinek więc wybrano zdobycze techniczne,

Tu postęp był możliwy, te zaś prozaiczne,

Odłożono na bok.

Wprowadzono maszyny by ułatwić pracę,

Na roli, w gospodarstwach, w kierunki bliźniacze.

W sferze duchowej kultury, dwór uznał dewizę,

"Bóg, Honor, Ojczyzna", dając stałą wizę.

Pokolenia kształcone według tego wzoru,

Zbiorą piękne owoce w wojnach i rozbiorów,

Niepodważalne, twarde, bo skalne podłoże,

Aż do czasów komuny nic zachwiać nie może.



Dwory służą pomocą, opieką i radą,

Godzi ludzi bez sądów zagrożonych zwadą,

Na przednówku pomaga, udziela schronienia,

Jest piastunką przeszłości hołdując wspomnienia.

A, że z dworów w powstaniach, jest udział mieszkańców,

Goszczą często w swych progach, obydwu powstańców.



Ostoja polskości



Dwór trafnie zwano kuźnią polskości, wszystko

wzięte razem,

Wieki darzy owocem, nie tylko ołtarzem,

Czy to w czasie zaborów, wojen, okupacje,

Niemieckiej i rosyjskiej. Czas im przyznał racje.

Przyczynkiem wychowania stały się zabory,

Wrogie naszym tradycjom ,odwieczne potwory.

Walka z nimi, gdy często brakuję oręża,

Przez kulturę, tradycję i ducha zwycięża.

Ludziom łatwiej jest znosić kajdany, niewolę.



Kultura i tradycja wciska w ręce miecze,

Od niego prędzej, później wróg w dal nie uciecze.

Odpowiednia zaś chwila przytoczy się kołem,

Chociaż na nią czekamy latami, z mozołem.

Wykuta w polskim sercu nie spływa na marne,

Ale ludzi hartuje, kuje wyobraźnie.

Wolą ludzka, tożsamość, w niej zaś zew wolności,

Jak przyczajona w lesie, w buszu serca gości,

Ta w dogodnym momencie swoje kły pokaże,

Wara od naszych granic, przeklęci mocarze.



Pomimo prześladowań w wielu polskich dworach,

Lekceważą nakazy, zaborcy - potwora,

Walka ciągle się toczy o duszę człowieka,

O jego patriotyzm, o polskość, czas jak górska rzeka,

W wzbierającym nurcie i prędkości biegu.

Zawsze zciąga do środka,oddala od brzegu.

Nie mówiąc o pływaku, który pod prąd zdąża,

Staje się z czasem słabszy i w wodach pogrąża.



My Polacy w naturze mamy skarb od Boga,

Im większa zawierucha, niemożność i trwoga.

Stajemy wszyscy murem, choć niedawno wrogi,

Zmyślali przeciw sobie, intrygi bicz srogi.

Nie zmogli i tym razem, gdyż z pomocą Boską,

W dobrych chęciach, w Tronie, z Matką Częstochowską,

Wróg przestaje istnieć, a własny kuleje,

Jakby się nic nie działo, a wiele się dzieje.



Panie Boże dziękuje, za moich rodziców,

Wierze Twojej oddanych ,jej wiernych dziedziców.

Żeś mnie włączył w Twój Kościół, Powszechny i Święty,

Obok wielu tajemnic, Trójcy niepojętej.

I czym bardziej rozmyślam, w niewiedzy się srożę,

Przed oczyma mi szumi Augustyna morze.

Wszechmogący Stwórco, Ty z jednej kropelki,

Oceany stworzyłeś i życia dar wszelki.

Dziękuję, żem Polakiem, innym nie ujmuję,

Żem Polakiem z krwi, kości, też za to dziękuję.



Józef Bieniecki
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

21 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie