Kapeć.
Wysłużony kapeć stary!
Co gaworzysz, młody chłopcze?
Pewnie, że nie oficery,
Ale pewnie nie gumowce.
Przód bezzębny, ciągle kłapie,
Jakby chciałby coś powiedzieć.
Zdąża ciągle ku kanapie,
Pewnie zechce tam posiedzieć.
Dziwić mu się nie należy,
Że się śmieje zeń smarkula.
Przeżył młodość, u żołnierzy,
Chronił nogi więc piechura.
Padał, dreptał w ciągłym błocie,
Odbierawszy różne razy.
Zimą, latem, w słońcu, w słocie,
Wypełniwszy wsze rozkazy.
U damulki, wychuchany,
Obcas stracił na parkiecie.
W innym pięknym pito wino,
Ku radości, przy bufecie.
I kąśliwy na biedaku,
Na bezdomnym, nie odpocznie.
Wyniszczonym, niczym wraku,
Co dnia piszą mu wyrocznie.
Kiedy spocznie na śmietniku,
Z bezsilności nie pomstuje.
Nie ma wśród nich tych bucików,
Który służy, flirtuje.
Józef Bieniecki
Co gaworzysz, młody chłopcze?
Pewnie, że nie oficery,
Ale pewnie nie gumowce.
Przód bezzębny, ciągle kłapie,
Jakby chciałby coś powiedzieć.
Zdąża ciągle ku kanapie,
Pewnie zechce tam posiedzieć.
Dziwić mu się nie należy,
Że się śmieje zeń smarkula.
Przeżył młodość, u żołnierzy,
Chronił nogi więc piechura.
Padał, dreptał w ciągłym błocie,
Odbierawszy różne razy.
Zimą, latem, w słońcu, w słocie,
Wypełniwszy wsze rozkazy.
U damulki, wychuchany,
Obcas stracił na parkiecie.
W innym pięknym pito wino,
Ku radości, przy bufecie.
I kąśliwy na biedaku,
Na bezdomnym, nie odpocznie.
Wyniszczonym, niczym wraku,
Co dnia piszą mu wyrocznie.
Kiedy spocznie na śmietniku,
Z bezsilności nie pomstuje.
Nie ma wśród nich tych bucików,
Który służy, flirtuje.
Józef Bieniecki
0
0
2 odsłon