List VI
List VI
Niech skrzydłem wzlata myśl moja miłosna,
Ku twemu gniazdku,dwoi się i troi.
Twoja i moja,nadzieja jak wiosna,
Wspólne czekanie balsamem ukoi.
Wśród burz wiosennych,rzeżkim wstaje rankiem,
Ogniem błyskawic serca nam rozpala.
Jak niebo z ziemią, łączy nas kochankiem,
Choć los oddalił,nigdy nie oddala.
Płynie po niebie,nie tylko wzburzona,
Wraca błękitem wzburzonego nieba,
Rosą dla ziemi,tak ty będziesz,ona,
Choć czasem grożna,takiej tu potrzeba.
Złoto twych włosów niech rozpala ranki,
I serca twego wnosi twoje tchnienie,
W gorących ustach ,ognistej kochanki,
Nie jako dzisiaj zostaje westchnieniem.
Pchnie cię w ramiona jako przeznaczenie,
Łącząc niciami wiecznego przymierza,
Nigdy nadziei nie zostaje cieniem,
Niech dotąd zmierza ,dokąd i ja zmierzam.
Jak dwoje ptaków w wędrówce do końca,
Płynie i wraca,każdą polską wiosną,
Dla nas na niebie świeci promyk słońca,
Wiatr zaś w podmuchu jako pieśń miłosna.
U stóp ołtarza wieczną łącząc stułą,
Nie tylko łączy,uchyli nam nieba.
Byśmy gołąbków parą byli czułą,
I doda darów,których nam potrzeba.
Jak fala z falą łączy wspólnym losem,
Wciąż się całując,nigdy nie jest obca,
Dla siebie będąc jednym zawsze głosem,
W tym jednym tańcu,życiowym do końca.
Józef Bieniecki
Niech skrzydłem wzlata myśl moja miłosna,
Ku twemu gniazdku,dwoi się i troi.
Twoja i moja,nadzieja jak wiosna,
Wspólne czekanie balsamem ukoi.
Wśród burz wiosennych,rzeżkim wstaje rankiem,
Ogniem błyskawic serca nam rozpala.
Jak niebo z ziemią, łączy nas kochankiem,
Choć los oddalił,nigdy nie oddala.
Płynie po niebie,nie tylko wzburzona,
Wraca błękitem wzburzonego nieba,
Rosą dla ziemi,tak ty będziesz,ona,
Choć czasem grożna,takiej tu potrzeba.
Złoto twych włosów niech rozpala ranki,
I serca twego wnosi twoje tchnienie,
W gorących ustach ,ognistej kochanki,
Nie jako dzisiaj zostaje westchnieniem.
Pchnie cię w ramiona jako przeznaczenie,
Łącząc niciami wiecznego przymierza,
Nigdy nadziei nie zostaje cieniem,
Niech dotąd zmierza ,dokąd i ja zmierzam.
Jak dwoje ptaków w wędrówce do końca,
Płynie i wraca,każdą polską wiosną,
Dla nas na niebie świeci promyk słońca,
Wiatr zaś w podmuchu jako pieśń miłosna.
U stóp ołtarza wieczną łącząc stułą,
Nie tylko łączy,uchyli nam nieba.
Byśmy gołąbków parą byli czułą,
I doda darów,których nam potrzeba.
Jak fala z falą łączy wspólnym losem,
Wciąż się całując,nigdy nie jest obca,
Dla siebie będąc jednym zawsze głosem,
W tym jednym tańcu,życiowym do końca.
Józef Bieniecki
0
0
8 odsłon