W dniu miłości
W dniu miłości
A ja mam ci taką panią,
Nocą i dniem patrzę na nią
Sto lat temu wpadła w oko,
Do dziś w sercu tkwi głęboko.
W nocy piękna,śliczna we dnie,
Słonko przy niej zawsze blednie.
A i słowik choć miłosny,
Zawsze o nią jest zazdrosny.
Wiosną całą ,w jesień złotą,
Kroczę przy niej,wręcz z ochotą,
Zaś gdy zima mrozem strzela,
Ciepłem ciała rozwesela.
Gdy zaś chorze moje ciało,
Jestestwem ją kocham całą.
Sięga szczytu swej czułości,
J oddania i miłości.
Ponad miarę czuła bywa,
Siostra miła,litościwa.
Winny jestem za to wszystko,
Podkładać w nasze ognisko.
Mocą ognia ,by grzał siłą,
Zamiast słonka nam świeciło.
W twoich oczach szczęścia szukam,
Codziennością serca pukam.
Wdzięczny jestem Panu Bogu,
Że spotkałem na mym progu,
Na mej drodze cię postawił,
Zechciał póżniej -błogosławił.
Józef Bieniecki
A ja mam ci taką panią,
Nocą i dniem patrzę na nią
Sto lat temu wpadła w oko,
Do dziś w sercu tkwi głęboko.
W nocy piękna,śliczna we dnie,
Słonko przy niej zawsze blednie.
A i słowik choć miłosny,
Zawsze o nią jest zazdrosny.
Wiosną całą ,w jesień złotą,
Kroczę przy niej,wręcz z ochotą,
Zaś gdy zima mrozem strzela,
Ciepłem ciała rozwesela.
Gdy zaś chorze moje ciało,
Jestestwem ją kocham całą.
Sięga szczytu swej czułości,
J oddania i miłości.
Ponad miarę czuła bywa,
Siostra miła,litościwa.
Winny jestem za to wszystko,
Podkładać w nasze ognisko.
Mocą ognia ,by grzał siłą,
Zamiast słonka nam świeciło.
W twoich oczach szczęścia szukam,
Codziennością serca pukam.
Wdzięczny jestem Panu Bogu,
Że spotkałem na mym progu,
Na mej drodze cię postawił,
Zechciał póżniej -błogosławił.
Józef Bieniecki
0
0
8 odsłon