Przejdź do treści

Na łące nocy.

I była cicha,puki noc zniewala,
Otula łąki obwoluty kirem.
I nieruchoma, jako piasku fala,
Nie ,nie wylała żadnych głosów lirę.

Smutna ,bezgłośna,jak kosmosu głębia,
W przepaściach wiecznych nie zdąża do końca.
Gdy się wiekami z wiecznością zazębia,
W nieskończoności oddala od słońca.

W przepaściach leśnych,za dnia kryta mrokiem,
Czas nocy wokół stokrotnie zniewalał.
Nocy ciemnością ,niewidzącym okiem,
Jakby na wieki nocami pokalał.

Gubi się w myślach,oko nie wykole,
Czy na krawędzi bezdenne przepaście.
Czy w łące stanę,a może na pole,
Rzucone skrajem jeżyny i chaszcze.

Mrokami trumny skryta potylica,
Skrzydłami nocy okrywa bezwiednie.
Z złowieszczą ciszą stapia okolica,
Złowrogie szepta w ucho przepowiednie.

I kłuje w oczy, w uszach grzechem szumi,
Nie da rozpoznać gdzie koniec ,początek.
Bo tylko ona okłamywać umie,
I tylko nocy narzuca porządek.

Józef Bieniecki
34 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

7 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie