Ochlaptus

Dwóch się bije trzeci żyje,

Chociaż mu wątroba gnije.

Cóż za życie wegetacja,

Umysłowa degradacja.



Na wokandzie sprawa spadła,

Nie dotyczy wprawdzie gardła,

Z ust sędziego słowo rzekło:

Zamiast stadła w domu piekło.



Do roboty też nieskory,

Noc odsypia lub amory.

Co z takiego się urodzi?

Czy po świecie zechce chodzić?



Ledwie z nocy wytrzeżwieje,

Dajcie klina głośno pieje.

Piwo dobre zawsze z rana,

Bo smakuje jak śmietana.



Jeszcze młody, już się sypie

Nikotyna w płucach zgrzypie,

Wzrok koślawy,serce boli,

I w wątrobie,bokach koli.



Wyrzucili, jest bez pracy,

Tu kolejny wielki kacyk.

Klin podpiera drugim klinem,

Z braku laku wietrzy winę.



Już się zatruł, już nie może,

Teraz pomóż Wielki Boże.

Kiedyś Pan Bóg niepotrzebny,

Dzisiaj zdrowie daj wielebny.



Dzisiaj na własne życzenie,

Jest i cieniem i wspomnieniem.

Puki dna nie ujrzą oczy,

Ryja drze i w wódzie moczy.



Józef Bieniecki
0 0
6 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online · Zaimek
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie