Narodowy skarb
Liryka / Narodowy skarb
Uwaga!
Tomik I
(kwiecień/maj)
Oto pierwszy zestaw wierszy portalu Poezje.pl Przeczytaj i sprawdź - może twój utwór już tam jest!
2. Jeśli oddajesz głos - napisz recenzje. Nie wolno głosować bez komentarza.
Tytuł: Narodowy skarb
Narodowy "skarb"
Rozkundloną naturę ogarnąć nie sposób,
Można zawsze obdzielić kilkanaście osób.
Niebotycznych rozmiarów w objęciach bufona,
Orgia, w psychu człowieka, ciągle nieskończona,
Zawsze próżny jak bęben, progi za wysokie,
Nie idzie, a się wlecze, rachitycznym krokiem.
Ignorancja, bezduszność, a sklecane słowa,
Stekiem życzeń pobożnych, zwane pustomowa.
Skrajna pycha skutecznie niewoli wzrastanie,
Stąd analfabetyzm - wtórne zacofanie,
A warcholstwo wrodzone, uwielbienia gesty,
Zbufoniały prostaka zapewne do reszty.
Prymitywny gatunek, żadna ewolucja,
Zmianami nie grozi, tylko egzekucja.
Na razie gangster w laciach, ino się nadyma,
Porządek by czynił na miarę Kaima.
Uzurpator sławetny dynastii i rodów,
Wycieruch spod kantorka, stęchlizny i smrodu.
Bezmyślność ma w naturze, wzniosłe aspiracje,
Pochwalnych hymnów zbieracz, przeciwnie negacje,
Wielki kwiatów miłośnik, jak pszczółka uwija,
Z kwiatka fika na kwiatek, by zamoczyć kija,
Sławetny to dzieciorób, nawet za kratkami,
Zapylenia dokonał pomiędzy kwiatami.
Jak byś go nie nazwał, skarb, może wyskrobek,
Zaraźliwą ten kretyn dziś nosi chorobę.
Jak pasożyt poraża, wszechwładny u władzy,
I nadyma miernoty, choć ci zawsze nadzy.
Błyśniesz myślą złotą,
Gdy odpowiesz kto to?
Józef Bienieck
Uwaga!
Tomik I
(kwiecień/maj)
Oto pierwszy zestaw wierszy portalu Poezje.pl Przeczytaj i sprawdź - może twój utwór już tam jest!
2. Jeśli oddajesz głos - napisz recenzje. Nie wolno głosować bez komentarza.
Tytuł: Narodowy skarb
Narodowy "skarb"
Rozkundloną naturę ogarnąć nie sposób,
Można zawsze obdzielić kilkanaście osób.
Niebotycznych rozmiarów w objęciach bufona,
Orgia, w psychu człowieka, ciągle nieskończona,
Zawsze próżny jak bęben, progi za wysokie,
Nie idzie, a się wlecze, rachitycznym krokiem.
Ignorancja, bezduszność, a sklecane słowa,
Stekiem życzeń pobożnych, zwane pustomowa.
Skrajna pycha skutecznie niewoli wzrastanie,
Stąd analfabetyzm - wtórne zacofanie,
A warcholstwo wrodzone, uwielbienia gesty,
Zbufoniały prostaka zapewne do reszty.
Prymitywny gatunek, żadna ewolucja,
Zmianami nie grozi, tylko egzekucja.
Na razie gangster w laciach, ino się nadyma,
Porządek by czynił na miarę Kaima.
Uzurpator sławetny dynastii i rodów,
Wycieruch spod kantorka, stęchlizny i smrodu.
Bezmyślność ma w naturze, wzniosłe aspiracje,
Pochwalnych hymnów zbieracz, przeciwnie negacje,
Wielki kwiatów miłośnik, jak pszczółka uwija,
Z kwiatka fika na kwiatek, by zamoczyć kija,
Sławetny to dzieciorób, nawet za kratkami,
Zapylenia dokonał pomiędzy kwiatami.
Jak byś go nie nazwał, skarb, może wyskrobek,
Zaraźliwą ten kretyn dziś nosi chorobę.
Jak pasożyt poraża, wszechwładny u władzy,
I nadyma miernoty, choć ci zawsze nadzy.
Błyśniesz myślą złotą,
Gdy odpowiesz kto to?
Józef Bienieck
0
0
7 odsłon