Tatry-Dolina Strążyska.

Strome skarpy porosłe jodłami i smrekiem,

Stoją niskie masywy, kudłacone wierchem,

Są wśród innych jak perła ,Strążyskiej Doliny,

Ciesząc oczy tu szatą-nieskalnej wyżyny.



Trzy Kominy jak igły, bite z dolomitu,

Zwane Mnichy lub Płaczki ,sięgają zenitu,

Tak by igły zanurzać w niebieskich obłokach,

Bielić lub błyszczeć, granitem na stokach.



Zwinny,szybki potok,przy tym buntowniczy,

Malowniczo wpisany-to skał budowniczy,

Rzeżbi,szemra i śpiewa, i smrekowe nutki,

Żywy i bardzo dziki-a przy tym malutki.

Barwnie w końcu opada po skalnej kaskadzie,

Prezentując swą sprawność, niby na paradzie.



W górnym biegu doliny na wielkim kamieniu,

Możesz usiąść,spocząć,w chłodnym góry cieniu,

Która taką Strążyską zamyka od frontu,

A stopami w podstawie jest właśnie Giewontu.



Józef Bieniecki
0 0
4 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

24 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie