Przejdź do treści

Tatry-Dolina Strążyska.

Strome skarpy porosłe jodłami i smrekiem,
Stoją niskie masywy, kudłacone wierchem,
Są wśród innych jak perła ,Strążyskiej Doliny,
Ciesząc oczy tu szatą-nieskalnej wyżyny.

Trzy Kominy jak igły, bite z dolomitu,
Zwane Mnichy lub Płaczki ,sięgają zenitu,
Tak by igły zanurzać w niebieskich obłokach,
Bielić lub błyszczeć, granitem na stokach.

Zwinny,szybki potok,przy tym buntowniczy,
Malowniczo wpisany-to skał budowniczy,
Rzeżbi,szemra i śpiewa, i smrekowe nutki,
Żywy i bardzo dziki-a przy tym malutki.
Barwnie w końcu opada po skalnej kaskadzie,
Prezentując swą sprawność, niby na paradzie.

W górnym biegu doliny na wielkim kamieniu,
Możesz usiąść,spocząć,w chłodnym góry cieniu,
Która taką Strążyską zamyka od frontu,
A stopami w podstawie jest właśnie Giewontu.

Józef Bieniecki
34 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

67 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie