Przejdź do treści

W pogoni.

Uciekałem od mamy ,za dziecinne grzechy,
Z piaskownicy z wiaderkiem ostatniego piasku.
Dla zabawy goniony dla wszystkich pociechy,
Od szkolnych obowiązków,wstającego brzasku.

Od jutra niepewności,z wiedzy i niewiedzy,
By komuś nie szkodzić ,gdym zaszkodził wiele.
Gdy o zmierzchu cmentarni gonili mnie szpiedzy,
Zamiast w drzewach gałęzi, wisiały piszczele.

Uciekałem przed sobą,aby się nie zdradzić,
Że me szczere zapędy są interesowne.
By wyrzuty sumienia uśpić lub wygładzić,
A moją obecnością były zbyt wymowne.

W ciągłej pogoni na swym pieskim strachu,
W szkole,pracy i w życiu,w pogoni-ucieczce.
Na chwilę przystanąwszy chowa głowę w piachu,
Drogami na przełaj,po wygodnej ścieżce.

A gdy ponad czasem uniosę się duchem,
Trudno będzie ciało i ducha pogodzić.
Wówczas ciągłej pogoni przeciwstawię skruchę,
I z czasem ostatecznym nauczę się chodzić.

Na krawędzi wszechświata,w końcu się zatrzymać.
Aby tamtej przestrzeni nie ulec w bezkresie.
Z konieczności ze Stwórcą nie muszę się zżymać,
By nie stały przeszkodą- w moim interesie.

Józef Bieniecki
36 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

22 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie