Przejdź do treści

Widziałem.

Po wschodnim zboczu snuł się cień,
Półmroku kryty skrzydłem.
Mech zapomnienia w gęsty ścieg,
Porastał szalu widmem.

W przepaście rwał się stromy stok,
By w skalnej spocząć półce.
Poniżej w niebo groty skał.
Strzelały dwa szpikulce.

Wierchów garbaty wił się grzbiet.
Pod nieba skrywszy strzechę.
Ciężarem przygniótł stary wiek,
Za luterańskim grzechem.

Przestrzenie łączy wspólny duch,
Wód, zatok i strumieni.
Ubogim tchnieniem pośród skał,
Soczystej już zieleni.

Rzucone w wody iskry, toń.
Rozsiane ręką szczodrą.
Mnożyły zewsząd piękna woń,
Wpisane w otchłań modrą.

Spiętrzone wyspy szarych skał,
Pokryte ghaki szatą.
Tak jakby Stwórca w zamian dał,
Podobne polnym kwiatom.

Strome przepaście, wody syk,
Wciśnięty w gór, zakole.
U wodospadu wody ryk,
Pod nieba parasolem.

Mew krzyk radosny, poszum wód.
Na tle niebiańskiej ciszy.
Część uwielbienia, Stwórcy Cud.
Kto chce usłyszeć, słyszy.

Józef Bieniecki
48 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie