na imię miał Uśmiech

taki roztrzepany, że zdanie od i zaczyna

z czasem na bakier, co psom na buty potrzebny

bo tak naprawdę nigdy go nie ma

taki nie przyziemny, aż ciężki od codzienności

zaprzyjaźniony -

z przewidywalną niepewnością zdarzeń



taki nieobecny, a wszędzie cały się oddaje

że jeszcze włożyłbyś ręce

po więcej



aż bać się wypada, ale nie można

bo taką ciepła ma postać, wygodną

tak egzystować w symbiozie, puszczając kantem pozory

nie zważając na przestrzeń prosić o jeszcze
0 0
26 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

83 online · Dariusz Lis
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie