Sosna

Orał czas bruzdy na czole głębokie,

liczył lata , jak drzewa zwalone pokotem.

Leżały czarne chmury a oko cyklopa,

patrzyło gniewnie na burzę rozpusty.

Czas patrzy

Płakała ścięta sosna żałując korzeni,

że się z niemi na nowo połączyć nie może,

a córki - szyszki , rzucone w przestrzeni,

jedną bawią się dzieci , druga gnije w ziemi.

Czas leci

Drzewo nie dba o dzieci, poszło nowym torem

wpadło pod piłę, która zęby kruszy,

na takich drzewach, pełnych sęków w duszy.

Piła gdy drzewo przerżnie , odpady odrzuci.

Las jęczy - sosna płacze..

Już nie sosna bo deski , lecz nie heblowane.

Jeśli ktoś ohebluje , będzie miał pożytek,

bo zrobi sobie stołek , pod własny zabytek.

Lub inni zrobią stojan do tarczowej piły

i będą drzewo rżnęli ..

Biedna sosno , tyś widać przeznaczona była,

by cię piła zerżnęła , przerżnęła - rzuciła

i byś się przewracała po ludzkich podwórkach,

czekając aż coś zrobią, lub skończysz jak córka.
0 0
10 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

18 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie