Z pliszką siwą

Śmierć miłości potrzebna
jak sól ją utrwala
ukochani umarli są już z nami blisko
w śnie na palcach podchodzą
czytamy ich listy
dopiero po rozstaniu pamięta się wszystko
jak pachniał orzech suszona lawenda
jak wujek kochał ciotkę w pamiętniku
bawił dowcip o kuchni z widokiem na cmentarz
spotkanie we dwoje nad wodą zieloną
w milczeniu to jest wtedy gdy wstydzi się słowo
z pliszką siwą co podgląda na wysokich nóżkach
nad Narwią zwą ją starą panną młodą
Boga się nie udowadnia
Boga się poznaje
po tym że serce pęka i świat nie ustaje
choćby wieś na której można pokochać króliki
życie miłość umniejsza znieważa odbiera
śmierć ocala na zawsze i teraz
1 3
1 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 8 lat temu
zebrały się wspomnienia
i się przekrzykują
a śmierć z boku patrzy
wszystkie je pogodzi
ścichną nagle i staną się ciałem ;))
wielka sowa 8 lat temu
nie wyszedł ten wiersz księdzu za bardzo

Boga się nie udowadnia
Boga się poznaje

to tutaj nie pasuje
nieanna 8 lat temu
powiem tak, wielka ;) sowo. minus za ten wiersz Jana Twardowskiego sytuuje twój gust według mojego rozeznania - w rynsztoku. dno.
18 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie