Wesołych Świąt, albo litościwa ballada

Przed oczami sprzed lat
obraz Świąt (czasu szmat).
Biesiadnicy za stołem, ksiądz młody.
Od frykasów drżał stół
i uginał się w pół.
Strumień wódki popłynął jak woda!

Z księdza ludzki był gość;
psu pod stół cisnął kość.
Za ten gest nawet pies go polubił.
Gęsto chwytał za szkło;
przyznam, nieźle mu szło!
Humanista... Tak do nas przemówił:

Niech nie pleni się zło!
Wznoszę toast ten, bo
gdzieś daleko dzieciaki głodują.
Pijmy więc, by ten świat
lepszy był, nie miał wad...
W końcu... flaszka niewiele kosztuje.
10 8
1 odsłon

Komentarze (8)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 13 lat temu
a co innego jak nie pić?-- ręce opadają
pańcia 13 lat temu
pić?
gizela1 13 lat temu
pić
pańcia 13 lat temu
ale mam barek pusty
gizela1 13 lat temu
e tam zawsze coś możesz ze sąsiadem łyknąć
pańcia 13 lat temu
oooo, sąsiad robi pyszne wino z aronii..!
DARTANIAN 110 13 lat temu
Toż to jak piosenka a właściwie w rytm piosenki Fajne:-)
pańcia 13 lat temu
Dart, no bo sylabotonicznie :)
20 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie