Przejdź do treści

Smutek udomowiony

Egzystencjalne
Dzisiaj pogrzebałem na zawsze swój cokół pod jakikolwiek pomnik W końcu musiałem przejść na drugą stronę Przestać marzyć o fakcie by raz być obok a raz pod sobą samym Błyszczącym w tym co się nie stanie Co się nie zdarzy nawet jeśli się zdarzy tylko pod pewnym kątem widzenia Ruchem wirowym świat ponownie się wykluł Chwilę trwał w swej bezsile też bez postumentu Raz jeszcze usiłował udawać że skończył swą robotę Choć uważam że coś mu nie wyszło z tego wiecznego rękodzieła Dzisiaj tak trudno zawrócić w tej dziwnej bieganinie Pobieżnie czekać na jakieś odstępstwo od normy Bo zwątpić tak po prostu jest o wiele prościej Zapomnieć że tu jest tak obco i że Przeszłość to układ rzeczywisty flirtu z życiem kiedy Byt zawsze jest rodzaju ostatecznego Choć pora odrzeć z siebie ten udomowiony smutek i milczące Udawanie że szerokie patrzenie nie jest pełne Poranień zamykających tętno bazy pod cokół Aby choć raz umiał dać znać o pułapce butnej sławy i że kiedyś Wszystko będzie dobrze w tak wirowym ruchu Po drugiej stronie pobieżności
54 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie