Przejdź do treści

Zgiełkliwe imitacje

O życiu
Poemat rozszczepiający Imitacje dni wszystkich (więc i tych które aktualnie trzymasz między dłońmi) nie będą nigdy nosiły znamion Czeka cię jednak wspólne wyciskanie widoków na przyszłość więc i ten cały zgiełk który bieleje pomiędzy nimi mdlejąc na stojąco od dobrych uczynków Zgiełk przekalkowany do obrzydzenia w wiecznym pośpiechu bije wszystko na głowę kiedy skowyczy zatrzaśnięty w płonącej klatce bo nie dochodzi do niego obopólna czcza gadanina tych którzy zawsze wiedzą lepiej Czasami dni imitują płonącą klatkę która dogasa milcząc jak grób bo zbyt wiele krzywd płonie za prawdę strzępy sztandaru białą flagę za honor za cały (stworzony maluczkim) raj na ziemi Imitacje są ślepe ich zaćma na oczach to białe klapki na oczach i usuwanie liszajów z dotychczasowych osiągnięć słońca Rozszczepiasz się wraz z nimi na wylot Odtąd planeta to wrzący garnek z przesoloną zupą znaczeń (słońce wije się w coraz zgrabniejszych kłamstwach o swojej sytości) samo już nie wie podczas której wyprawy uda mu się (wreszcie) nie odkryć nowej ziemi Imitacje na kolanach koczują w bardzo wielu niedokończonych modlitwach bo nigdy nie dokona się co niedopowiedziane poprzez prawdę a ty nie słyszysz niczego w nieartykułowanym milczeniu Coraz rzadziej podnoszące się z kolan słońce stoi w miejscu (wszak co metafizyczne nie trwa wiecznie) A ty choć nie musisz się na to godzić nie możesz nic na to poradzić
102 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie