Przejdź do treści
Czytanie

Susanin

Prawie według Jacka Kaczmarskiego Polacy ongiś chodzili lasem, Nie po sawannie. I się spotkali gdzieś tam z dryblasem, Co zwał się Wanią. Do jego chaty wkroczyli – schowa Wraz z arkabuzem. Gospodarz spytał: „Iz Częstochowy?” I dał intruzom Bochenek chleba i grzane piwo I kadź ze smalcem. Lecz patrzył wrogo, choć nie wyglądał Na zagorzalca. Gdy się najedli i odpoczęli Wolontariusze, Chlebodawcowi tuż powiedzieli: „Już czas się ruszyć.” A ten zdumiony tym polskim zdaniem Kląkł na kolana: „Nieużto czaszka była nie połnoj U kastelana?!” Polacy rugać i kląć nieuka Zaczęli gniewnie. A chłop swój kożuch po chacie szukał, I nawet w chlewnie. A potem poszli w ślad za wieśniakiem Ostatnim szlakiem. I każdy mniemał, że się jest zuchem I cnym Polakiem. A poźniej w twarze zaczęła walić Zła zawierucha. I najzdolniejszy z tych ochotników Nie widział druha. A ich przewodnik ostatnio krzyczał: „Zgiń, sucze plemię!” Polacy padli ofiarą braku Porozumienia...
75 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie