Dziwna miłość

Z braku rymów i innych marazmów

Posuwam się do opisu koszmaru

Z mroku i głębi duszy mojej blada

Mara niczym zielony karzeł się skrada

Kochana moja(całkiem nieświadoma)

Co bliższa memu sercu, niż matka

Z której to łona wypełzłem na świat

Taki okrutny. Bez litości, kwiat owej żałości

I ona, droga ma okazało się, że

Dwuistą naturę ma. Przy pierwszej okazji

Ta mała poczwara(bo wzrostu była

Nikczemnego, ledwo do pępka dolazłego)

Pierwszemu lepszemu się oddała

A taka spokojna, z pozoru ułożona

A to po prostu dziwka wcielona

I jak mam znaleźć obiekt swych uczuć

Skoro co i rusz na mej drodze tylko

Takie się zdarzają



Co to jest miłość? To proste przecie!

Bierzesz dziewoję i kochasz jak jedzie

Lecz ja(być może z nadmiaru lektury,

których to zapoznałem bez liku, szukam czegoś

innego, niż takiej tortury)

Ale już powoli, w chwili zadumy

Tracę nadzieję, że znajdzie się ona

Nieskażona tym całym syfem obecnego świata

Który rodzi z ludzi kreatury

To nie ludzie! To wilki!

Cała zgraja chyha na twe potknięcie

Jedno najmniejsze ciała wzdrygnięcie

I zlecą się jak stado sępów

By wydziobać twoją wątrobę

I nie zostawią, aż padniesz

Aż ostatnia kropla krwi uleci

Aż ostatnia myśl odleci

Aż ostatnie tchnienie wydasz

I resztki miłości wyrzygasz
0 0
5 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

6 online · Nessa
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie