Świecie Nasz...
Czasami myślę o tym świecie
Co krwią opity jest jak zwierzę
Nienasycone, z obłędem w oczach
Tylko ofiary szuka po nocach
Dlaczego jeden mąż zabija drugiego?
Pytam się czemu
Uznawany za ideał jest morderca
Co płód twego dziecięcia rozprułby
Bez łzy w pustych oczodołach
Dlaczego w imię bezsensownych wartości
Korzyści, ideologii człowiek od zawsze
Krwią jest umazany i w niej się pławi
Już Kain i Abel tego zaznali
Morderstwa
Brat brata kamieniem uderzył
I katował, aż tamten już nie żył
Dopóki ostatniego tchnienia nie wydał
Uderzał rytmicznie, niczym melodia zaklęta
Aż tamten odleciał
W niebyt
Który jest, czy
GO nie ma?
Co krwią opity jest jak zwierzę
Nienasycone, z obłędem w oczach
Tylko ofiary szuka po nocach
Dlaczego jeden mąż zabija drugiego?
Pytam się czemu
Uznawany za ideał jest morderca
Co płód twego dziecięcia rozprułby
Bez łzy w pustych oczodołach
Dlaczego w imię bezsensownych wartości
Korzyści, ideologii człowiek od zawsze
Krwią jest umazany i w niej się pławi
Już Kain i Abel tego zaznali
Morderstwa
Brat brata kamieniem uderzył
I katował, aż tamten już nie żył
Dopóki ostatniego tchnienia nie wydał
Uderzał rytmicznie, niczym melodia zaklęta
Aż tamten odleciał
W niebyt
Który jest, czy
GO nie ma?
0
0
6 odsłon